sobota, 11 lutego 2017

Jak radzić sobie z byciem przegrywem + ogłoszenia




Jak radzić sobie z byciem przegrywem

 oraz drobne ogłoszenia


Z dedykacją dla Adeli. Nie jesteś przegrywem. Jesteś genialna. 

Spójrzmy prawdzie w oczy: każdy musi coś kiedyś przegrać, coś stracić, coś zwyczajnie zepsuć. To nic wielkiego, zdarza się. Problem zaczyna się wtedy, gdy jesteśmy na przegranej pozycji za każdym razem. W momencie, kiedy wreszcie to do nas dotrze zaczynamy robić sobie wyrzuty, wypominać różne rzeczy, myślimy, że za każdą porażkę odpowiedzialność ponosimy wyłącznie my i właśnie to to niezły kłopot. Sama ostatnio nieźle przegrałam i jedyne, o czym jestem w stanie myśleć to dlaczego chociaż raz nie mogę wygrać? O moich wielkich i życiowych problemach możecie przeczytać na dole postu, w części z ogłoszeniami, a teraz już przejdźmy do konkretów. Pragnę tylko dodać, że ten post nie ma na celu zdołowanie nikogo, to tylko  humorystyczna próba poradzenia sobie z uczuciem totalnego frajera. Nikt, kto zauważa swoje błędy nie jest głupi. Czasem, zanim osiągniemy sukces, trzeba coś popsuć, nawet dwadzieścia tysięcy razy. 


Jak radzić sobie z byciem przegrywem?

1. Spójrz prawdzie w oczy. Masz wady, prawdopodobnie niektórych nie jesteś nawet świadom, ale każdy je ma. Ja na przykład jestem za gruba, uważam, że mam za duży biust (tak, da się na to narzekać), a na dodatek moja szczerość odstrasza ludzi. Schudnąć mogę, bo nad wyglądem da się pracować, tak jak nad charakterem, ale czy zawsze warto? Niektórzy ludzie nie akceptują mojej szczerości, ale są też tacy, którzy przychodzą zapytać mnie o zdanie, ponieważ wiedzą, iż będę z nimi kompletnie szczera, więc w końcu to wada czy zaleta? Uświadom sobie, że cechy, które dla Ciebie są wadami, ktoś może opisywać jako Twoje największe zalety - każdy człowiek ma trochę i jednych, i drugich, ale to właśnie one sprawiają, że jesteśmy tak przepięknie od siebie różni.

2. Po prostu odpuść. Zepsułeś, coś Ci nie poszło i nie dasz rady tego naprawić? Trudno, zepsujesz jeszcze dużo więcej rzeczy i musisz nauczyć się z tym żyć. Może jednak możesz coś z tym zrobić? Jeśli tak, to co ty tu jeszcze robisz? Do roboty!

3. Doceń siebie. Może ta porażka to tak naprawdę sukces? Wiesz, taki zestaw dwa w jednym, jak szampon z odżywką. Tak, naprawdę istnieje coś takiego. Jak można połączyć szampon z odżywką w jedną rzecz? To za dużo dla mojego mózgu. Nie mogę tego zrozumieć.

4. Nigdy się nie poddawaj. To, że coś nie udało się raz, nie oznacza, że następnym razem musi być tak samo. Może życie Cię zaskoczy?

5. Nie wyżywaj się na innych. To nie ich wina, że coś Ci nie wyszło. Chyba, że próbowali specjalnie Ci zaszkodzić - wtedy wszystko się nieźle komplikuje.


Ogłoszenia

To dopiero pierwszy post w tym roku. Serio, długo mnie tu nie było i czuję się zobowiązana, żeby troszkę się Wam z tego wytłumaczyć,
Na początek przepraszam za jakoś tego postu - przez ostatni miesiąc nie pisałam dosłownie NIC, chyba, że notatki z geografii się liczą. Potrzebuję po prostu chwilki na ogarnięcie się.
Chciałabym także powiedzieć, że bardzo brakowało mi blogowania i strasznie tęskniłam za tworzeniem nowych postów, ale najbardziej tęskniłam chyba za pisaniem. Wydaje mi się, że nie dam rady przeżyć dłuższego okresu czasu bez tworzenia własnych tekstów i czytania książek - po "odstawieniu" tego nałogu na dłuższą chwilę, mój nastrój, w przeciągu pięciu minut, potrafił zmienić się ze strasznie smutnego do załamanego, zahaczając w międzyczasie o porcje histerycznego śmiechu i przeogromną złość. Może po prostu jestem chora psychicznie? Kto wie.
Teraz wreszcie przechodzę do wytłumaczenia się. Nie było mnie, bo uczyłam się do dwóch bardzo ważnych konkursów i trochę jak z tą odżywką oraz szamponem złączonym w jedno, częściowo odniosłam sukces, częściowo porażkę. Konkursy, które pisałam, składają się z trzech etapów i mają po porostu niewyobrażalnie wielki zakres materiału. Pierwszy etap pisze się w szkole - masz minimum 80% to przechodzisz dalej. W drugim etapie podobnie, tyle, że piszą go osoby z miasta i okolic. Przy trzecim, ostatnim, lekko się to komplikuje - jeśli zdobędziesz 60-79% to zostajesz finalistą i dostajesz punkty do rekrutacji, a jeżeli napiszesz na ponad 80% to jesteś laureatem i oprócz punktów zwalniają Cię z egzaminu oraz przyjmują do liceum, czy innej szkoły ponadgimnazjalnej, przed wszystkimi. Brzmi nieźle, co nie? Mi udało się zakwalifikować do dwóch finałów - z polskiego i geografii. Z obu jestem finalistą. Lekki przegryw, prawda? Z drugiej strony to wielki sukces. To tak jak z tą szampono-odżywką. Po prostu nie potrafię tego sklasyfikować. 
W każdym bądź razie, oficjalnie wracam na bloga, a że zaczęły mi się ferie i mam ogromny stosik książek do przeczytania to spodziewajcie się kilku recenzji. Planuję także wznowić "Zwierciadło Duszy", więc trzymajcie kciuki!

Pozdrawiam i ściskam Was cieplutko, 
Posy

2 komentarze:

  1. pociesze cię: inni są większymi przegrywami xd

    OdpowiedzUsuń