czwartek, 18 sierpnia 2016

Jesienna Miłość



"Jesienna Miłość"


Z dedykacją dla Kasi,
 dzięki której przeczytałam tę książkę




Tytuł: "Jesienna Miłość"
Autor: Nicholas Sparks
Długość: około 200 stron
Czy należy do jakiejś serii?: nie
Moja ocena: 8,5/10









"Uśmiechała się powściągliwie, jakby nosiła w sercu jakiś sekret"


Opis fabuły


Landon to zwykły, totalnie przeciętny siedemnastolatek. Przeciętny siedemnastolatek, który zostaje obdarzony zupełnie niezwykłym uczuciem. Chłopak nie ma zbyt ambitnych planów na przyszłość - jedyną pewną rzeczą wydaje się wybór uczelni, lecz ze względu na średnie oceny bohatera oraz brak jakichkolwiek pozalekcyjnych zainteresowań, dostanie się tam może być trudniejsze, niż z początku mu się wydawało. Właśnie dlatego Landon postanawia wystartować w wyborach do szkolnego samorządu. Na tym polu odnosi sukces, wygrywając wybory na przewodniczącego tylko jednym głosem! Bohater nie jest imprezowym typem, ale jako przewodniczący musi pojawić się na szkolnej potańcówce. Chłopak desperacko poszukuje partnerki - idąc na imprezę sam naraża się na towarzystwo natrętnego skarbnika lub sprzątanie wymiocin w damskiej toalecie. Po wielogodzinnych rozważaniach Landon decyduje się zaprosić Jamie - dość dziwną córkę pastora, która większość swojego wolnego czasu poświęca na czytanie Biblii lub pomaganie w pobliskim domu dziecka. Dziewczyna wierzy, że Bóg zaplanował życie każdego z nas. Co zaplanował więc dla ten dwójki? Tego możesz dowiedzieć czytając "Jesienną Miłość"!




"Nasza miłość jest jak wiatr, nie widzę jej, ale czuję"

Moja opinia


"Jesienna Miłość" wydawała mi się na początku... Przeciętna? Nie zrozumcie mnie źle - nie znalazłam w niej nic złego, lecz nic dobrego również. Nie wierzę, że to powiem, ale cieszę się, iż oceniłam ją po okładce. Tak, tak, macie mnie, ale i tak pewnie tego nie zmienię. Nie zbaczajmy z tematu. Pomimo dość kiepskiego początku później akcja naprawdę się rozkręca. Muszę przyznać, że czytało mi się ją naprawdę przyjemnie. Najgorszy jest chyba fakt, że strasznie wciąga. Naprawdę, to było dla mnie dość dużym problemem - pożyczyłam ją od przyjaciółki na kolonii. Zamiast się uspołeczniać i gadać z ludźmi, skończyłam czytając książkę. Cóż, było warto. Z każdą stroną wciągałam się coraz bardziej, cały czas mnie coś zaskakiwało, no, może poza ostatnim zakończeniem, ale i tak do końca żywiłam się nadzieją, że jednak koniec okaże się być zupełnie inny. Niestety się myliłam, ale mniejsza z tym. Nie będę Wam tu spojlerować. Powiem tylko, że wrażliwcom, przed rozpoczęciem lektury, radzę kupić chusteczki. Ogólnie mam dość dobre zdanie o tej książce, ale to nic większego, niż zwykłe czytadło - przeczytasz raz i super, bardzo Ci się podoba, lecz raczej już nigdy do niego nie wrócisz.


"Jakkolwiek by na to patrzeć, lektura listów świętego Pawła do Efezjan nie może być nawet w przybliżeniu tak przyjemna jak flirtowanie"


Plusy i minusy


Plusy
- wciągająca
- Jamie - to cudna postać po prostu <3

Minusy
- zakończenie - fajne, ale strasznie smutne
- kiepski początek




Przepraszam za chwilowy brak postów - po prostu dopadł mnie wakacyjny leń.
Przypominam o konkursie, w którym możecie wygrać "Grę o tron"!
Pozdrawiam i niech los zawsze Wam sprzyja!
Posy

12 komentarzy:

  1. No, powiem, że naprawdę Twoja recenzja wzbudziła moją ciekawość. Kiedyś czytałam coś tego autora, tytułu nie pamiętam, ale też nawet mi się podobało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sparksa czytałam tylko "Jesienną Miłość", ale słyszałam, że jego książki są do siebie strasznie podobne :/
      Pozdrawiam,
      Posy

      Usuń
    2. Ja kocham Nicholasa i jego książki <3 Mimo, że są o zwyczajnym życiu to świetnie się je czyta..
      Weronika, z obozu ;**

      Usuń
    3. są takie lekkie i to jest duży plus - zwykłe "czytadła" też są potrzebne ;)
      Pozdrawiam,
      Posy

      Usuń
  2. Chwileczkę, chwileczkę. Czy na podstawie tej powieści nie został przypadkiem nakręcony film "Szkoła Uczuć"? Bo fabuła i imiona bohaterów się zgadzają. Hmm. No proszę. Nie wiedziałam, że to na podstawie książki, do tego Nicholasa Sparksa. Jeżeli chodzi o tego autora bardzo spodobała mi się Ostatnia Piosenka. Teraz kiedy wiem, że złamałam swoją zasadę i obejrzałam najpierw film, zamiast książki muszę koniecznie ją przeczytać ;)
    Bardzo fajny blog.
    Pozdrawiam i przy okazji zapraszam do siebie:
    logikaczytelnika.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki :*
      i tak, na podstawie tej książki nakręcono właśnie "Szkołę Uczuć", ale na razie jeszcze nie miałam przyjemności jej obejrzeć :(
      Pozdrawiam,
      Posy

      Usuń
  3. Pachnie mi to właśnie tym filmem, o którym wspomniała koleżanka powyżej. "Szkołę uczuć" bardzo lubię! ♥ Przeczytałabym tę książkę (bo aż wstyd, że nie czytałam jeszcze nic Sparksa), ale wiem jakie będzie zakończenie i...nie mam ochoty płakać. :D
    Genialna recenzja i gdyby nie to, że oglądałam film, to po jej przeczytaniu od razu wypożyczyłabym tę książkę.
    Pozdrawiam cieplutko! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie dziwię się, że nie chcesz już płakać - ja nabawiłam się wtedy kataru ;)
      Pozdrawiam,
      Posy

      Usuń
  4. Wstyd przyznać, że nie słyszałam ani o książce ani o filmie - a z tego co podpowiadają komentarze, to jest wart obejrzenia.
    Jeśli chodzi o książkę, to nie mam bladego pojęcia co o niej sądzić. Jestem bardzo niecierpliwa, więc ten początek może być małą przeszkodą - a smutne zakończenie uderzyłoby mnie z podwójną siłą. Raczej nie przeczytam :(
    Pozdrawiam! :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawsze warto spróbować - moja opinia nie jest Twoją ;)
      Pozdrawiam,
      Posy

      Usuń